Bieganie - jak zaczniesz to nie skonczysz


Bieganie to sport który z roku na rok staje się coraz bardziej popularny i nie wygląda na to że jego popularność kiedykolwiek spadnie. Nieważne czy jesteśmy w dużym mieście, czy w mniejszej wiosce. To naprawdę nie ma znaczenia. Jeśli się dobrze rozejrzymy biegaczy znajdziemy wszędzie. Strony internetowe (głównie fora) aż huczą od wątków na tematy dotyczące joggingu. Ale dlaczego, jak zaczniesz to nie skończysz?




Zwykle zaczynamy biegać bo chcemy zrzucić te ostatnie dwa hamburgery i duże frytki z colą z mcdonalda żeby dobrze wyglądać przed znajomymi lub zostajemy wciągnięci w modę "jak wszyscy to i ja nie będę gorszy/gorsza".
Tak zaczynamy, chcemy schudnąć, zainponować, czy popisać się a jak się to kończy? Brawo! Dotarliśmy do sedna. Tego się nie kończy.

Najważniejsze są dobre buty. No chyba że ktoś ma ochotę wrócić do domu z pęcherzami, obtarciami, i zdartą skórą która piecze jak nie wiem co. Spróbowałam, nie polecam.
Dużo osób myśli że do biegania potrzebujemy legginsów z najnowszej kolekcji adidasa, neonowej koszuleczki z vansa i bezrękawnika lub bluzy. Aha, zapomniałam no wiadomo że bezrękawnik czy bluza też z najnowszej kolekcji nike oczywiście.
Nie. Do biegania nie potrzebujemy markowych ciuchów, wystarczą zwykłe legginsy (jesienią sprawdzają się przylegające do ciała dresy), najzwyklejsza przewiewna koszulka i może bluza jak jest chłodniej.



Później przychodzi czas na tą najgorszą rzecz. Pierwszy bieg, pierwsze wyjście z domu w chłodny poranek.....
Na początku idzie super prawda? Pierwsze pół kilometra myślisz, phi co to dla mnie biegać może każdy.
Ale nie mija kilometr a ty już wypluwasz płuca, zatrzymujesz się co kilka sekund ze zmęczenia że niby musisz sznurówki poprawić prawda? W końcu z saharą w ustach zwalniasz i snujesz się do domu myśląc, "nigdy więcej" i "bieganie to bezsensowna starta czasu".

Lecz gdy oddech zaczyna się normować, zaczynasz czuć euforię i uwalniane endorfiny jak po zjedzeniu na raz czterech tabliczek słodkiej czekolady i szczery uśmiech nie schodzi ci z twarzy. Prawda? Prawda. Zaczynasz sobie uświadamiać że to skutek biegania. Chcesz to uczucie zatrzymać jak najdłużej więc idziesz ponownie biegać i znowu odczuwasz szczęście wytworzone z endorfin.
A nie dość że jesteś zadowolony/zadowolona to z każdym treningiem będziesz biegać lepiej i będziesz odczuwać coraz mniej zmęczenia.





Spróbuj. Od kręcenia nosem i marudzenia nikt swojego życia nie zmienił.






Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz